BIBLIOTEKA INTERNETOWA Strażnicy
BIBLIOTEKA INTERNETOWA
Strażnicy
polski
  • BIBLIA
  • PUBLIKACJE
  • ZEBRANIA
  • w70/12 ss. 26-28
  • Pytania czytelników

Brak nagrań wideo wybranego fragmentu tekstu.

Niestety, nie udało się uruchomić tego pliku wideo.

  • Pytania czytelników
  • Strażnica Zwiastująca Królestwo Jehowy — 1970
Strażnica Zwiastująca Królestwo Jehowy — 1970
w70/12 ss. 26-28

Pytania czytelników

● Jak powinna postąpić zamężna chrześcijanka, gdy niewierzący mąż ją prosi, by razem z nim poszła na przyjęcie do jego rodziny w dzień uważany w świecie za święto? — B.S.

Sytuacja taka stawia małżonkę będącą chrześcijanką w dość trudnym położeniu, przy czym w grę wchodzi cały szereg czynników. Najpierw prawdopodobnie nasuną jej się na myśl dwa, związane z kwestią podporządkowania. Ma ona biblijny obowiązek uznawania nad sobą zwierzchnictwa męża (Tytusa 2:4, 5). Ciąży jednak na niej również zobowiązanie do posłuszeństwa względem Jehowy, który sprawuje nad nią najwyższe zwierzchnictwo. — Hebr. 12:9.

Stanowisko chrześcijan wobec uroczystości przyjętych w świecie, takich jak na przykład tzw. Boże Narodzenie, jest zupełnie jasne. Chrześcijanie obchodzą w szczególny sposób tylko jeden dzień, mianowicie rocznicę śmierci Chrystusa (Łuk. 22:19, 20). Niesłuszne byłoby uczestniczenie w świętach religijnych, które mimo odniesienia ich do wydarzeń biblijnych przepojone są duchem pogaństwa, jak to ma miejsce z Bożym Narodzeniem czy Wielkanocą (2 Kor. 6:14-18). Ale dopóki żyjemy w tym starym porządku rzeczy, z pewnością będziemy się stykać z osobami, które obchodzą święta oparte na kulcie pogańskim (1 Kor. 5:10). Mogą do nich należeć również członkowie własnej rodziny.

Jeżeli żona chrześcijanka na prośbę męża udałaby się z nim w odwiedziny do krewnych w dzień świeckiej uroczystości, niewątpliwie dałaby poznać swoim zachowaniem, że nie obchodzi tego święta. Krewni ewentualnie powitaliby ją specjalnym pozdrowieniem świątecznym, lecz ona nie odpowiedziałaby im pozdrowieniem owego typu. Wizyty takie bywają uważane za okazję do dawania prezentów, ale ona nie przyniosłaby z sobą podarku. Co więcej, nie dałaby się w ogóle ponieść nastrojowi świątecznemu, związanemu z daną uroczystością. Dla obecnych stałoby się rzeczą jasną, że w swoim zrozumieniu nie przybyła na to przyjęcie specjalnie z okazji święta.

Skoro taktownie i z szacunkiem wcześniej porozmawia z mężem i wyjaśni, jak kłopotliwa sytuacja może powstać, gdyby krewni chcieli przestrzegać jakichś obrzędów, a ona nie poszłaby w ich ślady — to mąż być może zadecyduje, by odłożyć wizytę na inny dzień (1 Piotra 3:15). Kiedy w pełni zrozumie jej biblijne stanowisko, będzie prawdopodobnie bardziej skłonny do postępowania w sposób możliwie najlepiej odpowiadający każdemu z zainteresowanych daną sprawą.

Jeżeli jednak mąż po wysłuchaniu jej wyjaśnień w dalszym ciągu by nalegał, żeby mu towarzyszyła, żona będzie musiała sama powziąć decyzję, czy ma tak postąpić. Może rozumować w ten sposób: Mąż jako głowa domu jest zobowiązany do dostarczenia pożywienia swoim domownikom (Kol. 3:18). W tym wypadku przewidział dla niej posiłek w domu swojej rodziny, ponieważ obie rodziny są akurat wolne od pracy zarobkowej i mogą się bez trudności spotkać. Sam fakt, że to przypada na dzień uroczystości świeckiej, nie stanowi przeszkody w zjedzeniu posiłku u krewnych. Chrześcijance być może w czasie takiego przyjęcia nastręczy się okazja do wydania świadectwa.

Zwróćmy uwagę na zasadę wyłuszczoną w Liście 1 do Koryntian 8:8: „Pokarm nie zbliża nas do Boga, gdyż nic nie tracimy, jeśli nie jemy, i nic nie zyskujemy, jeśli jemy”. Pokarm spożywany w dniu świeckiej uroczystości nie jest z tego powodu w jakimś sensie skażony. Chrześcijanka może go traktować jako zwykły posiłek; nie powinna się jednak przyłączać do powinszowań świątecznych, śpiewów, wznoszenia toastów i tym podobnych czynności. Samo zjedzenie posiłku nie byłoby grzechem.

Trzeba wszakże wziąć pod uwagę jeszcze inny czynnik, mianowicie wpływ, jaki udział w takim przyjęciu może wywrzeć na innych. Apostoł Paweł dodał w Liście 1 do Koryntian 8:9, co następuje: „Baczcie jednak, aby ta wolność wasza nie stała się zgorszeniem dla słabych”. Chociaż apostoł omawiał tu sprawę pożywienia ofiarowanego bałwanom, to jednak słowa te — rozumiane bardziej ogólnie — przypominają też możliwość zgorszenia się kogoś wiadomością o tym, że złożyła wizytę świeckim krewnym w tym specjalnym dniu. — 1 Kor. 10:23, 24.

Chrześcijanka ponadto wystawiałaby na niebezpieczeństwo swoją wierność wobec Boga, bo rodzina może ją nakłaniać do kompromisu. Chęć uniknięcia kłopotów mogłaby nią zawładnąć do tego stopnia, że zgodziłaby się na uczestnictwo w jakichś odstępczych praktykach religijnych. Z pewnością żałowałaby później, gdyby faktycznie uczyniła coś, co się nie podoba Jehowie. Dlatego należy wcześniej sprawę gruntownie przemyśleć, biorąc przy podejmowaniu decyzji pod uwagę wszystkie wymienione czynniki.

Przy ostatecznym przeanalizowaniu sprawy żona rozważy te czynniki i następnie poweźmie osobistą decyzję (Gal. 6:5). Dobrze zrobi, gdy tak zadecyduje, żeby jako chrześcijanka szczerze mogła powiedzieć za apostołem Pawłem: „Usilnie staram się o to, abym wobec Boga i ludzi miał zawsze czyste sumienie”. — Dzieje 24:16.

● Jezus Chrystus, według sprawozdań ewangelicznych Mateusza 19:24 i Łukasza 18:25, porównał trudność, jaką napotyka człowiek bogaty w znalezieniu drogi do Królestwa Bożego, z trudnością, na jaką natknąłby się wielbłąd, chcąc przejść przez ucho igielne. Niektóre słowniki biblijne podają, że „uchem igielnym” być może nazywano niewielką furtkę w murach warownych miast orientalnych, a czasem nawet zawierają ilustrację z taką małą bramką. Czy Jezus miał na myśli tego rodzaju furtkę? — F.M.

Owszem, usiłowano już wyjaśniać, że teksty Ewangelii według Mateusza 19:24, według Marka 10:25 oraz według Łukasza 18:25 dotyczą furtki w jednej z wielkich bram warownego Jeruzalem. W wyjaśnieniach takich zakładano, że nocą, gdy wielka brama była zamknięta, można było otwierać tę furtkę i wielbłąd, choć z trudnością, mógł się przez nią przecisnąć. Jednakże greckie słowo użyte w sprawozdaniu Łukasza 18:25 odnosi się specjalnie do igły używanej przy szyciu i dlatego „Przekład Nowego Świata” oddaje ten tekst w następujący sposób: „Łatwiej doprawdy wielbłądowi przejść przez ucho igły do szycia, niż bogaczowi wejść do królestwa Bożego”.

Rozmaite podręczniki na temat greczyzny biblijnej, a między innymi również dzieło pt. „An Expository Dictionary of New Testament Words” (Słownik objaśniający wyrażenia z Nowego Testamentu) pióra W.E. Vine’a, potwierdzają poprawność takiego tłumaczenia, jakie widzimy w „Przekładzie Nowego Świata”. W tomie trzecim wymienionego dzieła wyjaśniono na stronach 106 i 107, że w tekście Łukasza 18:25 występuje greckie słowo belone, które jest „spokrewnione z wyrazem belos, oznaczającym strzałę, co wskazuje na ostry czubek, a więc na igłę”. Dalej w dziele tym czytamy: „Pomysł stosowania wyrażenia ‚ucho igielne’ do małych furtek zdaje się pochodzić z nowszych czasów; brak jakichkolwiek śladów takiego stosowania go w starożytności. Mackie (w Słow. Bibl. Hastingsa) wspomina, że ‚czasem próbuje się wyjaśniać te słowa jako odniesione do małej, niewiele ponad dwie stopy w kwadrat mierzącej furtki w wielkiej i ciężkiej bramie miejskich murów obronnych’. Zniekształca to jednak całe porównanie, choć nie zmienia jego podstawowego znaczenia, i nie znajduje uzasadnienia ani w mowie, ani w tradycjach Palestyny”.

Rozsądny jest wniosek, że Jezus Chrystus miał na myśli literalną igłę do szycia i takiegoż literalnego wielbłąda, a posłużył się nimi, aby unaocznić niemożliwość zrealizowania poruszonej sprawy. „Przekład Nowego Świata” opiera się na rzeczywistym sposobie wyrażania się Jezusa Chrystusa i jego ucznia Łukasza, a nie na tradycji. Jeżeli natomiast chodzi o igły do szycia, to w Ziemi Świętej znajdowano liczne kościane i metalowe igły z dawnych czasów, co dowodzi, że były one przedmiotami powszechnie wtedy używanymi w gospodarstwie domowym.

● W księdze 5 Mojżeszowej (Powtórzonego Prawa) 10:6 czytamy: „Synowie Izraela wyszli z Beerot, posiadłości synów Jaakana, i udali się do Mosery” (BT). Natomiast księga 4 Mojżeszowa (Liczb) 33:31, 32 podaje informację wprost przeciwną. Jak można wytłumaczyć tę pozorną sprzeczność?

Sprawozdanie z księgi 4 Mojżeszowej podaje, że Izraelici podczas wędrówek po pustyni „wyruszyli z Moserot i rozbili obóz w Bene-Jaakan. Wyruszyli z Bene-Jaakan i rozbili obóz w Chor-Haggidgad” (BT). Zatem doniesienie księgi 5 Mojżeszowej istotnie nakreśla kierunek posuwania się Izraelitów w porządku odwrotnym do tego, o którym czytamy w tekście księgi 4 Mojżeszowej. Jeżeli wziąć pod uwagę fakt, że Izraelici wiele lat spędzili na pustyni, okazuje się rzeczą zupełnie możliwą, iż przeszli przez te tereny dwukrotnie.

Komentarz do tekstu 5 Mojżeszowej 10:6, zawarty w dziele pt. „The Pentateuch and Haftorahs”, podaje: „Prawdopodobne wydaje się wyjaśnienie, że Izraelici, posunąwszy się w kierunku południowym ku ziemi edomskiej, nagle musieli zawrócić na północ. (...) Krótki odcinek drogi musieli być może przemierzyć własnymi śladami i ponownie zawitać do pewnych miejscowości, przez które już przechodzili, tym razem jednak w odwrotną stronę”. Warto przy tym zaznaczyć, że w wersecie z księgi 5 Mojżeszowej (10:6) wspomniano o śmierci Aarona bezpośrednio po wzmiance o postoju w Moserot, podczas gdy sprawozdanie księgi 4 Mojżeszowej (33:31-39) opisuje wędrówkę Izraelitów do Esjon-Geber, a następnie w kierunku północno-zachodnim do Kadesz, i dopiero donosi o śmierci Aarona. Okoliczność ta, jak również długie lata wędrówki, z pewnością uzasadniają wniosek, że czasem mogły mieć miejsce jakieś nawroty tą samą drogą. Bene-Jaakan (Beerot Bene-Jaakan znaczy dosłownie „studnie synów Jaakana”) zazwyczaj bywa utożsamiane z miejscowością położoną o kilka kilometrów na północ od Kadesz-Barne.

    Publikacje w języku polskim (1960-2027)
    Wyloguj
    Zaloguj
    • polski
    • Udostępnij
    • Ustawienia
    • Copyright © 2026 Watch Tower Bible and Tract Society of Pennsylvania
    • Warunki użytkowania
    • Polityka prywatności
    • Ustawienia prywatności
    • JW.ORG
    • Zaloguj
    Udostępnij