-
Wyniośli przeciw uniżonymStrażnica — 1967 | nr 23
-
-
założenie, że cierpiący w ogniu piekielnym są w tak dogodnej odległości od tych, którzy się znajdują w niebie, że mogą z nimi swobodnie rozmawiać? Czy są tak blisko nich, że mogą widzieć mieszkańców nieba i obserwować, co robią? Czyż mieliby się porozumiewać z zażywającymi chwały niebiańskiej, a nawet dyskutować z nimi na określony temat? — Zobacz zeszłoroczną Strażnicę (3) z artykułem do studium pt.: „Umarli, których czeka zmartwychwstanie” strony 2, 3, paragrafy od 11 do 16.
20. Jak prorok Izajasz użył podobnej metody do przedstawienia dramatycznej zmiany?
20 Ktoś mógłby jednak zapytać: Czy Jezus miał jakąś podstawę lub precedens, który by go upoważniał do takiego przedstawienia umarłych, jak gdyby byli żywi i nawet rozmawiali, aby tym sposobem uwypuklić zdarzenie szczególnie dramatyczne? Owszem! Napotykamy przy tym dalsze interesujące podobieństwo między sposobem wyrażania się Jezusa i Izajasza. Prorok Izajasz przepowiedział w natchnieniu wstrząsający upadek i zagładę dynastii królów babilońskich. Zdarzenie to oznaczało tak krańcowe odwrócenie sytuacji, że nawet królowie innych narodów, z których każdy leżał złożony w swojej wnęce wielkiego Szeolu, na przybycie „króla babilońskiego” jakby się zbudzili i dźwignęli szyje, mówiąc pełni zdumienia: „Ty również padłeś bezsilny jak i my, stałeś się do nas podobny! Do Szeolu strącony twój przepych (...). Robactwo jest twoim posłaniem, robactwo też twoim przykryciem.” Poza tym król ten nie został jak inni królowie złożony do własnej niszy, lecz ‚wyrzucony (...) jak ścierwo obrzydliwe’. (Izaj. 14:4, 10, 11, 19, BT) Szereg przekładów Biblii, a wśród nich polskie tłumaczenie ks. Wujka, w tekście Izajasza 14:12 określa „króla babilońskiego” mianem „Lucyfera” i dość powszechny jest pogląd, że słowa te odnoszą się do Szatana Diabła. Jeżeli wyjść z takiego założenia, to Szatan zamiast sprawować władze nad piekłem i podtrzymywać tam ogień, jest nawet na własnym terenie poniżony i wzgardzony. Nic więc dziwnego, że komentatorzy chrześcijaństwa wolą nie powoływać się na to proroctwo dla poparcia swej doktryny o wiecznych mękach.
21. Czy przypowieści Jezusa można pojmować literalnie? Jeżeli nie, to jakiemu celowi miały one służyć?
21 Ani Pismo święte, ani zdrowy rozsądek nie dają podstawy do wnioskowania, iż Jezus w tym miejscu nagle podał dosłowny opis tego, co się gdzieś dzieje. Przypowieść lub porównanie jest alegorią, przenośnią, po prostu obrazowym przedstawieniem pewnych prawd lub zdarzeń. Jak przy innych unaocznieniach, tak i w tym wypadku Jezus użył żywego obrazu słownego, czyli opowiadania, aby uzmysłowić swoją myśl; tym razem nawet chodziło o coś, co już przydarzyło się dwom klasom ludzi. Upewnienie się, co właściwie znaczyła treść tej przypowieści, i to zarówno za dni Jezusa, jak i na nasze czasy — musimy pozostawić do następnego wydania czasopisma Strażnica.
-
-
Gdzie się znajdujemy według Bożego rozkładu czasu?Strażnica — 1967 | nr 23
-
-
Gdzie się znajdujemy według Bożego rozkładu czasu?
KIEDY czytamy Słowo Boże, Biblię, nieodparcie nasuwa się nam przekonanie, że Bóg wie, co nam niesie przyszłość. Wszystkie przejmujące trwogą wydarzenia naszych czasów zostały przecież zapowiedziane przez Niego już przed wiekami i rozgrywają się na scenie świata dokładnie według ustaleń Jego „rozkładu czasu”. Nie znaczy to, jakoby Bóg Wszechmocny był odpowiedzialny za wszystko, co się w ciągu stuleci działo na ziemi. On sam wyjaśnia, że to ludzie „ze swej strony postąpili zgubnie”, że „skaza jest ich własna”. (5 Mojż. 32:5, NW) Chodzi raczej o to, że w bezkresnej swej mądrości zdołał z góry określić, dokąd zmierzać będą narody, a dla pokierowania nami i zachęcenia nas spowodował, że te wydarzenia zostały proroczo opisane w Jego Słowie, Piśmie świętym.
Z tej przyczyny sprawą bardzo interesującą jest dla człowieka poznanie owego „rozkładu czasu”, gdyż tym sposobem osiągnie bezcenną wiadomość o tym, gdzie się znajdujemy w strumieniu czasu. Dowie się ponadto, jakie wypadki mają jeszcze nastąpić na arenie świata. Wyposażony w tego rodzaju informacje może tak pokierować swoim życiem, żeby ominąć czyhające na niego nieszczęścia.
Biblijny „rozkład czasu” wskazuje na przykład, że się znaleźliśmy u progu nowej ery, że nasza ziemia ma jeszcze za życia obecnego pokolenia doznać szeregu wstrząsających zmian, które niewątpliwie wywrą wpływ i na twoje życie, czytelniku, oraz na życie każdego człowieka w ciągu całej leżącej przed nami przyszłości. Wynika bowiem z niego, iż przed nami jest dzień, kiedy Bóg da wyraz swemu zagniewaniu na wszelką niegodziwość i w związku z tym stoczy bitwę w miejscu nazwanym przez Biblię „Armagedonem”. Po tej walce nastąpi chwalebne, tysiącletnie królowanie Jezusa Chrystusa. (Obj. 16:16; 20:4-6) Wielka jest rzesza ludzi, którzy wierzą w te obietnice i dostosowują swoje życie do Słowa Bożego w nadziei dostąpienia nadchodzących błogosławieństw.
Skąd jednak możemy być pewni, że te obietnice niezawodnie się spełnią? Odpowiedź jest prosta: Ponieważ są to obietnice Boga, u którego kłamstwo jest niemożliwe. (Hebr. 6:18, NW) Są to wydarzenia umieszczone w Boskim „rozkładzie czasu”. — Mat. 24:34, 35.
Księga Kaznodziei (3:1-8) podaje nam na przykład takie zapewnienie Stwórcy: „Każda rzecz ma swój czas i każde przedsięwzięcie ma swój czas pod niebem. Jest (...) czas wojny, i czas pokoju.” Bez wątpienia więc istnieje ściśle ustalony czas na stoczenie walki Armagedonu, a także czas rozpoczęcia tysiącletniego pokojowego panowania Chrystusa.
Dokładne studium Biblii doprowadza do zrozumienia tego faktu, że na podstawie danych występujących w proroctwach biblijnych można przewidywać i z góry oczekiwać pewnych wydarzeń na świecie. Na przykład Jezus Chrystus ze studium świętych Pism Hebrajskich wiedział, iż przeznaczone mu było cierpienie, śmierć, a następnie zmartwychwstanie do nowego życia. Uprzedził więc uczniów, że „musi pójść do Jerozolimy, wiele wycierpieć od starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie, że musi być zabity i trzeciego dnia wzbudzony z martwych”. (Mat. 16:21-23) A oto, jak Jezus wyjaśnił, dlaczego im przedstawia takie proroctwa: „Teraz powiedziałem wam, zanim się to stanie, abyście uwierzyli, gdy się to stanie.” (Jana 14:25-29) Na tym właśnie polega korzyść, jaką daje znajomość proroctw i z kolei oglądanie ich urzeczywistnienia. Stawszy się naocznymi świadkami spełnienia obietnic Bożych, nabywamy wiary i siły oraz możemy z ufnością wyczekiwać, że będziemy oglądać spełnienie się dalszych obietnic. Natomiast ludzie nie mający wiary nie korzystają z cennej wartości, jaką w sobie zawiera Boski „rozkład czasu”.
PROROCTWA UDZIELAJĄ ZACHĘTY
Obietnice i proroctwa Boże stanowią dla Jego sług zachętę. Oto przykład: Już na długo przedtem, zanim Hebrajczycy popadli w niewolę egipską, Bóg rzekł do Abrama: „Wiedz i znaj naprzód, iż gościem będzie potomstwo twoje w ziemi nie swojej i podbiją je w niewolę; i utrapią je przez czterysta lat.” (1 Mojż. 15:13, Wk) Początek tego utrapienia datuje się od czasu, gdy w roku 1913 p.n.e. Ismael, syn Egipcjanki Hagar, wyszydził Izaaka. Odjąwszy czterysta lat od roku 1913, dochodzimy do roku 1513 p.n.e., a dokładnie w tym roku Bóg wyzwolił Izraelitów z jarzma egipskiego. Znajomość tego proroctwa danego Abramowi mogła cierpiącym w niewoli i uciemiężonym Żydom służyć za wydajne źródło
-