-
Świadkowie Jehowy — aspołeczni czy trzymający się z dala od świata?Strażnica — 1969 | nr 19
-
-
IDĄ ZA WSKAZANIAMI NAUK BIBLIJNYCH
Tak samo przedstawia się sprawa z dzisiejszymi świadkami Jehowy; kroczą oni drogą, którą swoim naśladowcom wskazał Jezus Chrystus. Postępowanie takie nie ma charakteru aspołecznego ani antypaństwowego. W odpowiedzi na pytanie co do płacenia podatków Jezus Chrystus na przykład oświadczył: „Oddawajcie więc, co jest cesarskiego, cesarzowi, a co jest Bożego, Bogu.” (Mat. 22:21) Pieniądze puszcza w obieg cesarz, bądź po prostu rząd danego kraju, a chrześcijanin powinien je zwracać cesarzowi w zamian za liczne usługi, które świadczy rząd. Gotowość płacenia takich czy innych podatków sprawia, że świadkowie Jehowy są w swoim środowisku wartością niewątpliwie pozytywną, a nie jednostkami aspołecznymi.
Gdziekolwiek się znajdują świadkowie Jehowy, tam zgodnie z naukami Biblii podporządkowują się władzom rządzącym danym społeczeństwem. Pismo święte nakazuje chrześcijanom: „Każdy człowiek niech się poddaje władzom zwierzchnim.” (Rzym. 13:1) W innym miejscu napomina ich, „aby zwierzchnościom i władzom poddani i posłuszni byli”. (Tytusa 3:1) Stosując się posłusznie do tego rodzaju nakazów biblijnych, z pewnością nie postępują aspołecznie. Wręcz przeciwnie, nawet w okresach ogólnego niepokoju powstrzymują się od powstawania przeciw rządowi, jak również od agitacji za biernym oporem wobec jego rozporządzeń.
Nawet fakt, że świadkowie Jehowy w swoim życiu stawiają na pierwszym miejscu Boga, też nie przemawia za tym, iżby byli żywiołem aspołecznym. Jeżeli władza żąda od kogoś ze świadków Jehowy postępku, którym by naruszył prawo Boże, to taki świadek staje wobec konfliktu autorytetów i nie może uczynić nic innego, jak tylko zastosować się do wymagań wyższego Władcy. W identycznej sytuacji znajdowali się pierwsi chrześcijanie, gdy władze starożytnego Rzymu żądały od nich palenia kadzidła cesarzowi. Trzymali się wtedy zasady, którą Jezus Chrystus ujął w następujące słowa: „Wielbij Jehowę, twego Boga, i tylko dla niego pełnij świętą służbę.” (Mat. 4:10, NW) Świadkowie Jehowy postępują dziś tak, jak niegdyś Piotr i drudzy apostołowie Jezusa, gdy stanęli w obliczu konfliktu autorytetów; oświadczyli wtedy: „Słuchać jako władcy musimy raczej Boga niż ludzi.” (Dzieje 5:29, NW) Przejawiając tak wielki szacunek dla prawa Bożego, świecą całemu społeczeństwu przykładem godnym naśladowania.
TRZYMAJĄ SIĘ Z DALA OD ŚWIATA, ALE DZIAŁAJĄ DLA DOBRA OGÓŁU
Świadkowie Jehowy nie są antyspołeczni, tylko trzymają się z dala od świata i jego spraw; sam Jezus Chrystus powiedział zresztą o swych naśladowcach: „Gdybyście byli ze świata [częścią świata, NW], świat by was miłował jako swoją własność. Ale ponieważ nie jesteście ze świata, bo Ja was wybrałem sobie ze świata, dlatego was świat nienawidzi. — Jana 15:19, BT.
Co to znaczy, że nie są „częścią świata”? Oznacza to, że świadkowie Jehowy nie wchodzą w skład społeczeństwa ludzkiego, które nie jest oddane Bogu i nie spełnia Jego woli; oznacza to, że stoją z dala od polityki tego społeczeństwa, od wojen i buntów, od władającej nim religii fałszywej, od szerzącego się w nim rozprzężenia i niemoralności oraz od wszelkich nieprzyzwoitych rozrywek. Ale chociaż stronią od tych zjawisk, tak powszechnie widocznych wśród świata ludzkiego, który mało uwagi zwraca na Boga i Jego prawa — to jednak nie są bynajmniej grupą aspołeczną, która by nienawidziła ludzkości; wręcz przeciwnie, starają się czynić dobrze każdemu człowiekowi.
Tak na przykład świadkowie Jehowy stosują się posłusznie do następującego nakazu Biblii: „Póki jeszcze czas, czyńmy wszystkim dobrze.” (Gal. 6:10, Kow) Ci chrześcijańscy świadkowie ochotnie pomagają innym, jak to czynił również Jezus Chrystus. Wszędzie, gdzie się znalazł, wyświadczał on dobro i spieszył innym z pomocą. A w przypowieści o dobrym Samarytaninie opowiedział o człowieku, który został pobity, obrabowany i wpół żywy porzucony. Kapłan i lewita, przechodząc tamtędy, nie zaofiarowali mu pomocy. Ale gdy nadszedł pewien Samarytanin, zaopiekował się tym człowiekiem, zawiązał mu rany, a nawet zabrał go do gospody i zapłacił za niego należność. Jezus Chrystusa dodał: „Idź, i ty czyń podobnie.” (Łuk. 10:29-37) Toteż świadkowie Jehowy dokładają wszelkich starań, aby pracować dla dobra wszystkich. Gdyby nie wyświadczali innym dobra, nie byliby w swym postępowaniu podobni do Boga.
Jehowa Bóg umiłował świat ludzki tak bardzo, że nawet dał swego jednorodzonego Syna, aby ci, którzy okażą wiarę, mogli zdobyć życie wiecznotrwałe; skoro więc świadkowie Jehowy pomagają innym, aby im się udało skorzystać z tego postanowienia Bożego, to nie są wrogami ludzkości! Przeciwnie, promieniują miłością tego samego rodzaju, co i Bóg. — Jana 3:16.
Jednakże z powodu tego, że się trzymają z dala od świata, nie będąc cząstką składową tego świata, świadkowie Jehowy — podobnie jak pierwsi chrześcijanie — często są źle rozumiani; mimo wszystko faktem pozostaje, iż nie są aspołeczni. Będąc posłuszni naukom Biblii, stali się lepszymi ludźmi. Stoją z dala od świata, ale działają dla dobra całej ludzkości. Postawa ich nie jest aspołeczna, gdyż stosują się do rady Słowa Bożego, „abyśmy ciche i spokojne życie wiedli we wszelkiej pobożności i uczciwości”. (1 Tym. 2:2) Wszyscy ludzie, gdziekolwiek mieszkają, mogą spokojnie polegać na świadkach Jehowy, że będą nadal kierować się umiłowaniem pokoju dla wspólnego dobra całego społeczeństwa ludzkiego.
-
-
Potęga życzliwościStrażnica — 1969 | nr 19
-
-
Potęga życzliwości
Życzliwość chrześcijańska potrafi przyciągnąć ludzi szczerze usposobionych do prawdy Bożej. Potwierdza to wypadek, jaki się zdarzył w Kanadzie: „Pewnej soboty po południu, podczas odwiedzin sługi obwodu, razem z mężem właśnie odchodziliśmy od ostatnich drzwi przewidzianych na ten dzień do opracowania w służbie polowej. Pani mieszkająca obok akurat zamykała dom i odchodziła od swoich drzwi. Zapytaliśmy, czy może chciałaby się zabrać z nami, bo właśnie jedziemy do Andower; okazało się, że i ona tam się udaje, a zamierza odwiedzić znajomych. Przybywszy na miejsce stwierdziliśmy, że znajomi właśnie wyjechali do Stanów na pogrzeb i tego dnia już nie wrócą. Pasażerka nasza stanęła bezradna. Zaprosiliśmy ją wiec, żeby się z nami udała na zebranie, a potem chętnie zabierzemy ją do domu. Przyjęła to zaproszenie i tak bardzo ucieszyła się z zebrania, że wybrała się z nami na wykład publiczny, jaki sługa obwodu wygłosił na drugi tydzień w miejscowości Bristol. Tutaj znowu przeżyła tyle radości, że w następnym tygodniu przybyła z nami na wykład publiczny i już wyraziła pragnienie, aby stanąć w szeregach świadków Jehowy.”
-