-
Załamanie duchaStrażnica — 1960 | nr 17
-
-
pozostaniemy takimi chłopakami i dziewczętami z tandetną lekturą pod pachą, i czy nigdy nie wyrośniemy z umysłowego dzieciństwa?
Niektórzy twierdzą może, iż przejmujące dreszczem sceny telewizyjne oraz piśmidła brukowe akcentujące erotyzm i przemoc mają też pewne dobre strony. Dobre dlatego, że pomagają człowiekowi rozpoznać drzemiące w nim złe skłonności, którymi jest dziedzicznie obciążony. Ale jeśli ktoś mniema, że przez czytanie płaskiej i ordynarnej lektury wykorzeni z siebie złe skłonności, aby potem czynić dobrze, to czy nie stanie się raczej odwrotnie? A spróbuj czytać Biblię, wchłonąć w siebie jej dobroczynny wpływ, a potem idź i wyrządzaj krzywdę bliźniemu! Nie, takie rozumowanie byłoby zgoła mylne, bo czym się umysł napełnia, według tego postępuje zarówno dorosły, jak i dziecko. Dzieci są z natury wrażliwsze na przejawy załamania duchowego. Jaki skutek wywierają na dziecku sceny zasłane trupami jak plewą, oglądane w cyrku, telewizji, w kinie czy gdziekolwiek indziej? Czego ono ma się z tego nauczyć? W Brooklynie pewien sześcioletni synek policjanta prosił ojca, żeby mu dał prawdziwe kulki pistoletowe, bo ‚gdy strzela do swojej małej siostrzyczki, ta nigdy nie umiera naprawdę, jak to się dzieje, kiedy Cassidy kogoś wykańcza’.
Tak więc załamanie duchowe i jego nieodłączny złowieszczy bliźniak, załamanie moralne, nieubłaganie kontynuują swój marsz, co zresztą Biblia przepowiedziała na obecne „dni ostateczne”. (2 Tym. 3:1-5) Chrześcijanie muszą być czujni i nabywać sił do przeciwstawiania się atakom odruchów i lenistwa, które tak łatwo potrafią opanowywać umysły ludzkie. Słowo Boże mówi: „Przyjdźcie i prawujcie się ze mną.” (Izaj. 1:18, Wu) Takie użycie rozumu, oznacza studiowanie Słowa Bożego, poznawanie jego woli i w następstwie tego nieustanne ćwiczenie umysłu w dobrej pracy. Chrześcijanie muszą się strzec załamania ducha. Bardzo stosowna jest i dziś dla nich rada apostoła Pawła: „Cokolwiek jest prawdziwego, cokolwiek dotyczy spraw poważnych, cokolwiek jest sprawiedliwego, cokolwiek jest czystego, cokolwiek jest miłego, o czym tylko dobrze się mówi, jakakolwiek jest cnota i cokolwiek jest godnego pochwały, na to nadal zwracajcie uwagę.” (Filip. 4:8, NW) Nikt nie otrzyma daru życia wiecznotrwałego w nowym świecie, jeżeli teraz nie używa umysłu do wychwalania swego Stwórcy, Jehowy.
-
-
Pytania czytelnikówStrażnica — 1960 | nr 17
-
-
Pytania czytelników
● Załączam wycinek ze styczniowego numeru pisma „Journal”, ukazującego się u nas w Milwaukee. Jest to zdjęcie, które przedstawia pasterzy jordańskich wypędzających stada na pastwiska górskie w pobliżu Jerozolimy. Wykonane zostało dla agencji „United Press” i wydaje się, iż ono zbija argument o tym, że Chrystus nie mógł się narodzić zimą.
Wpłynęły również inne listy z podobnymi uwagami, jakoby okoliczności, że w tym czasie owce pozostawały nocą na pastwiskach, ze względu na klimat Palestyny nie można było uważać za dowód zaprzeczający narodzinom Jezusa w dniu 25 grudnia. Należy jednak zwrócić uwagę na to, że chociaż w Palestynie stada niekiedy mogą być wypędzane na pastwiska w okresie deszczowym, jeśli na to zezwala pogoda, nie odpowiada to jeszcze warunkom opisanym w Łukasza 2:8, mianowicie że pasterze byli na polach, strzegąc w nocy swoich stad. Oznacza to, że znajdowali się daleko od zagród i pozostawali z owcami na polach dniem i nocą. W porze deszczowej, kiedy pogoda jest niepewna, nie byłoby to możliwe. Dr Clarke tak wypowiada się na ten temat:
„Żydzi mieli zwyczaj wypędzać owce na puste tereny mniej więcej w okresie paschy, a sprowadzać je powrotem w chwili pojawienia się pierwszego deszczu; przez ten czas, kiedy owce były na polach, pasterze pilnowali ich we dnie i w nocy. Skoro pascha przypadała na wiosnę, a pierwszy deszcz rozpoczynał się na początku miesiąca „Marchesvan”, który odpowiada części naszego października i listopada, to okazuje się, że owce przebywały na wolnym powietrzu przez całe lato. Ponieważ ci pasterze nie sprowadzili jeszcze stad do zagród, jest to dowód okolicznościowy przemawiający za tym, że jeszcze nie było października. Wobec tego Pan nasz nie urodził się 25 grudnia, kiedy na polach nie ma już żadnych stad; jeżeli stada pozostawały jeszcze nocą na polach, to nie mógł się narodzić później niż we wrześniu. Ta istotna przyczyna przemawia za odrzuceniem narodzin w grudniu. Pasienie stad w nocy na polach jest faktem chronologicznym, który rzuca dużo światła na ten sporny problem.” (Clarke: „Commentary”, tom 5, str. 370) Encyklopedia McClintocka i Stronga podaje podobny argument i nadmienia dalej, że wprawdzie nie chodziło o ściąganie podatku, ale o spis ludności „który wymagał podróży (Łuk. 2:2), a tego nie zarządzonoby w tej porze roku”. — Tom 4, str. 877.
A więc fakt, iż w Palestynie owce pasą się w czasie miesięcy zimowych, wcale nie dowodzi, że Jezus mógł się urodzić w grudniu, gdyż w grę wchodzi tu również sprawa pozostawania na polach stad i pasterzy we dnie i w nocy. Do okoliczności, które są pomocą w ustaleniu narodzin Jezusa na około 1 października, należy też fakt, że ojcu Jana Chrzciciela, kapłanowi ze zmiany Abijaszowej, urodził się Jan na sześć miesięcy przed wydaniem na świat Jezusa, oraz to, że Jezus zniósł przez swą śmierć ofiary starego przymierza Prawa w środku siedemdziesiątego
-