-
Służenie w jedności jako społeczność braciStrażnica — 1976 | nr 9
-
-
(1 Piotra 5:1-5, NP). Tymoteusz, który był całkiem młody w porównaniu z apostołem Pawłem, bywał zaliczany do jego „pomocników”, czyli „tych, którzy mu służyli” (Dzieje 19:22, NP, Kow, Gd, Wk). Onezym, zbiegły niewolnik, którego sędziwy Paweł nazwał swoim „dzieckiem”, „troszczył się” o Pawła i oddawał mu usługi, czyli ‛służył mu’ jak syn ojcu, gdy ten apostoł był w więzieniu (Filem. 9, 10, 13, New English Bible, BT, Kow; porównaj to z Listem 2 do Tymoteusza 1:16-18, NP). Pracując pokornie u boku starszych, bardziej doświadczonych sług Bożych, tacy młodsi mężczyźni odnosili korzyści w postaci zdobycia dobrej zaprawy.
23. Czy tylko młodsi mają przejawiać taką korność umysłu?
23 Wprawdzie ich zadania mogły się wydawać mniej zaszczytne, bo nie były otoczone nadzwyczajnym szacunkiem, niemniej jednak ich postępowanie stanowi przykład właściwego usposobienia, potrzebnego wszystkim bez względu na wiek. Stąd apostoł Piotr, udzieliwszy młodszym rady, aby byli podporządkowani starszym, pisze dalej: „A wszyscy wzajemnie wobec siebie przepaszcie się kornością umysłu, ponieważ Bóg przeciwstawia się wyniosłym [pysznym, NP], lecz pokornym okazuje niezasłużoną życzliwość”. — 1 Piotra 5:5, NW.
24. Jakie wspaniałe dobrodziejstwa wynikają z takiego postępowania? Jak przyczynia się ono odczuwalnie do jedności chrześcijan?
24 Jak to przyjemnie służyć razem Bogu, gdy w zborze panuje duch pokory i skromności! Ileż sił dodaje poczucie braterstwa ludziom ofiarnie współpracującym w zespole, zwłaszcza w gronie starszych chrześcijańskich, gdyż wygasza ono skłonność do czasochłonnych sporów i gniewnych zatargów! (1 Tym. 2:8). Z pewnością mamy tu wszyscy nad czym się zastanowić. Czy pragniemy prawdziwej wielkości, która wynika z pokornego usługiwania z pobudek braterskiej miłości? Niech każdy z nas dowiedzie tego, spiesząc wszędzie z pomocą, poświęcając uwagę i zainteresowanie wszystkim, nawet skromnym, nie odmawiając nikomu należnej mu miary wartości i osobistej godności (Rzym. 12:10, 15, 16). Okażemy się dzięki temu prawdziwymi uczniami tego, który celuje w służbie — uczniami Syna Bożego, Chrystusa Jezusa.
-
-
Życie nie powstało z przypadkuStrażnica — 1976 | nr 9
-
-
Życie nie powstało z przypadku
W czasopiśmie Science Digest opublikowany został list kanadyjskiego czytelnika, dotyczący tak zwanej „ewolucji życia”. Jak z niego wynika, w świetle odkryć z dziedziny biologii molekularnej „prawdopodobieństwo powstania życia wskutek przypadku staje się coraz bardziej odległe, jeśli nie wręcz niemożliwe”.
Czytelnik ów dowodzi na przykład, iż nawet gdyby założyć, że ziemia „w stanie pierwotnym” była idealnie wyposażona w obfitość ważnych dla życia aminokwasów, że każda cząsteczka azotu i węgla na ziemi wchodziła w skład bardziej złożonych drobin, a te tworzyły nowe związki chemiczne w najszybszym tempie znanym w chemii — nawet wtedy, jak wskazuje rachunek prawdopodobieństwa, „przez przypadkowe połączenie nie powstałaby ani jedna ze znanych molekuł kwasu dezoksyrybonukleinowego (DNA — budulca żywych organizmów), choćby uwzględniono upływ miliardów lat, jak się to zwykle szacuje. Nie wystarczyłyby na to nawet mgławice skupiające gazy i pyły o masie dwudziestokrotnie większej niż masa słońca. A trzeba też wziąć pod uwagę, że w żywym organizmie potrzeba nie jednej, lecz całych biliardów cząsteczek DNA jednego typu. Cząsteczki te musiały się oczywiście znaleźć w jednym czasie na tym samym miejscu”. Jego wniosek? „Ani teoria o chemicznej ewolucji życia, ani hipoteza o życiu poza ziemią nie ma wiele wspólnego z prawdziwą nauką”.
-