-
Wielkość chrześcijanina wynika z usługiwaniaStrażnica — 1976 | nr 9
-
-
Nie miał przy tym bynajmniej na myśli, jakoby należał do grona sług zborowych („sług pomocniczych”, czyli „diakonów”) w jakimś lokalnym zborze; chodziło raczej o to, że został wyznaczony do usługiwania dla dobra zboru chrześcijańskiego jako całości. W odniesieniu do tego zboru Paweł pisze: „Stałem się sługą [diaʹkonos] jego mocą posłannictwa, które Bóg mi względem was powierzył. Zadaniem moim jest głosić wciąż i wszędzie Słowo Boże”. — Kol. 1:24-26, Kow.
22, 23. (a) W jaki sposób można dowieść, że się szczerze komuś służy? (b) Jak apostoł Paweł poświadczył, że jest rzetelnym sługą Boga i Chrystusa?
22 Pozostawanie czyimś „sługą” może wymagać pokornego znoszenia trudności, godzenia się na niepomyślne okoliczności. Czy dany człowiek czyni to chętnie, czy z oporami, odzwierciedla szczerość świadczonej przez niego usługi. Ponieważ niektórzy byli skłonni umniejszać wartość Pawła w porównaniu z innymi, przedstawił dowody na to, że jest rzetelnym sługą Chrystusa i Boga. Do chrześcijan w Koryncie, gdzie mieszkali niektórzy z jego krytyków, napisał: „Jako słudzy [diaʹkonos] Boga staramy się zarekomendować siebie we wszelkich okolicznościach naszym nieugiętym trwaniem: w ucisku, trudnościach i skrajnych tarapatach; chłostani, uwięzieni, atakowani przez motłoch; przepracowani, niewyspani, przymierający głodem”. — 2 Kor. 6:4, 5, New English Bible.
23 Odnośnie do lekceważących go osób zapytał: „Sługami Chrystusa są?” A dalej oświadczył: „Jestem nim jeszcze bardziej, bo większe niż inni ponosiłem trudy, znosiłem cięższe więzienie i daleko większe chłosty. Często znajdowałem się w niebezpieczeństwie śmierci. Pięć razy byłem skazany przez Żydów na chłostę i otrzymałem owych ‛czterdzieści uderzeń bez jednego’. Trzy razy bito mnie rózgami, raz kamienowano, trzy razy przeżyłem rozbicie okrętu i całą dobę spędziłem na głębinie morskiej. Często podróżowałem i groziły mi niebezpieczeństwa na rzekach, ze strony zbójców, własnego narodu i pogan. Niebezpieczeństwa w mieście, na pustyni i na morzu, ze strony fałszywych braci. Spędziłem życie w trudzie i mozole, często wśród nie przespanych nocy, w głodzie i pragnieniu, w częstych postach, w zimnie i nagości”. — 2 Kor. 11:23-27, Poz.
24. Jak apostoł przez to ukazuje nam właściwy punkt widzenia, z którego mamy oceniać szczerość naszej służby?
24 Oto realne dowody, że się jest prawdziwym sługą! Nie mamy tu chełpienia się wybitnymi osiągnięciami, z których zazwyczaj wyrasta ludzka pycha, jak na przykład wzniesieniem potężnych budowli; nie mamy opowiadania o pociągnięciu za sobą wielkich rzesz, które przyszły posłuchać jego przemówień; nie widzimy, żeby przypisywał sobie zasługi za wspaniałe wyniki osiągnięte w rozprzestrzenianiu dobrej nowiny. Przeciwnie, czytamy o pokornym pełnieniu służby, jak sługa, który bez rozgłosu, bez fanfar rusza nawet w ciemną noc, szalejącą burzę, w niewygodnych i niebezpiecznych warunkach, aby spełnić polecenie otrzymane od swego pana. Pamiętajmy o tym przy ocenie szczerości naszej własnej służby dla Boga. Wolno nam jednak pamiętać i o tym, że Paweł na dowód swego zaangażowania w służbie powoływał się również na swe listy polecające, mianowicie na chrześcijańskich uczniów, których wychował. — 2 Kor. 3:1-3.
25. Jak Paweł daje wyraz swej pokorze w słowach napisanych do Koryntian, wśród których pracował tak pilnie?
25 Paweł nigdy sobie nie pozwolił na wywyższanie się ani nie oczekiwał od drugich okazywania specjalnych względów, jak gdyby był najważniejszym spośród nich. Do Koryntian, nad którymi się trudził przez półtora roku, napisał o sobie i o swym współpracowniku: „Czymże jest Apollos? Czymże jest Paweł? Niczym więcej, tylko sługami [diaʹkonos], którzy przywiedli was do wiary; a każdy działał w ten sposób, jak mu dał Pan. Ja sadziłem, Apollos polewał; ale Bóg dawał nieustannie wzrost. Otóż ani ten, co sadzi, ani ten, co polewa, nie ma znaczenia; jedynie ten, który wzrost daje, liczy się, a tym jest Bóg. (...) Bo wszyscy jesteśmy pomocnikami Boga; a wy jesteście rolą Bożą, budowlą Bożą”. — 1 Kor. 3:5-9, Kow.
26. Jak możemy dążyć do stania się wielkimi, a mimo to pozostawać wolnymi od samolubnej ambicji i pychy?
26 Z pewnością słuszne jest dążenie w ten sposób do wielkości: nie przez ubieganie się o sławę, prestiż czy władzę, ale przez wytężanie sił w pokornej służbie. Nie świadczy to o wygórowanej ambicji, dumie bądź samolubstwie, tylko o miłości — do Boga i do bliźniego. Oby każdy z nas postawił sobie za cel osiągnięcie takiej wielkości ku chwale Jehowy Boga, który ustalił ten przepis na wielkość, i ku sławie Jego Syna, który w tej sprawie dał niedościgniony przykład. Nasze dążenie do chrześcijańskiej „wielkości” przyniesie znamienite korzyści nam samym i drugim. Przyczyni się do obfitego wylania świętego ducha Bożego, który z kolei doprowadzi do wspaniałej jedności i harmonii wśród nas, co zresztą wyjaśnia następny artykuł.
-
-
Służenie w jedności jako społeczność braciStrażnica — 1976 | nr 9
-
-
Służenie w jedności jako społeczność braci
„Wszyscy jesteście braćmi (...) nie pozwalajcie się nazywać przewodnikami, gdyż jeden jest przewodnik wasz, Chrystus”. — Mat. 23:8-11, NP.
1, 2. (a) Co ukazuje trudności, jakie większość napotyka w pogodzeniu się z pokorną służbą na wzór Syna Bożego? (b) Czy apostołowie Jezusa bez trudu dostosowali się do tej jego nauki?
DLA większości niedoskonałych ludzi myśl o życiu spędzonym w skromnej służbie trudna jest do przyjęcia, a tym bardziej trudna do zastosowania. Świadczy o tym chociażby to, co się dokonało w chrześcijaństwie, w którym osoby podające się za przedstawicieli Chrystusa Jezusa i ordynowanych sług Boga („duchownych”, „kaznodziejów”) wybiły się ponad „zwyczajnych” członków gminy wyznaniowej, czyli „laików”. Duchowieństwo całkiem serio uważa się za wyższe od reszty trzody, w związku z czym nadaje sobie tytuły podkreślające tę wyższość. Ale nie tędy droga do prawdziwej jedności.
2 Nawet wśród szczerych uczniów Jezusa, żyjących w pierwszym stuleciu, ta nauka Syna Bożego przyjęła się nie bez trudności. Wielokrotnie musiał Jezus karcić swych uczniów, ponieważ interesowali się zaszczytami i pragnęli uzyskać wysokie stanowiska.
3, 4. Jaką dyskusję wszczęli uczniowie Jezusa w drodze do Kafarnaum? Dlaczego nie było w tym właściwie nic dziwnego?
3 Pod koniec trzeciego roku służby publicznej Jezusa jego uczniowie w drodze powrotnej do Kafarnaum wszczęli spór. Na jaki temat? Sprawozdanie ucznia Marka podaje: „W domu [Jezus] zapytał ich: ‛O czym to rozprawialiście w drodze?’ Lecz oni milczeli, w drodze bowiem posprzeczali się między sobą o to, kto z nich jest największy. On usiadł, przywołał Dwunastu i rzekł do nich: ‛Jeśli kto chce
-