BIBLIOTEKA INTERNETOWA Strażnicy
BIBLIOTEKA INTERNETOWA
Strażnicy
polski
  • BIBLIA
  • PUBLIKACJE
  • ZEBRANIA
  • Szczera skrucha — jak ją rozpoznać?
    Strażnica — 1973 | nr 13
    • W najmniejszej mierze nie wyraził żalu z powodu zamordowania własnego brata. — Rodz. 4:5-14.

      Ezaw lekkomyślnie sprzedał pierworodztwo swemu bratu Jakubowi. Później jednak, gdy się dowiedział, że Jakub otrzymał prorocze błogosławieństwo swego ojca Izaaka, należne właśnie pierworodnemu synowi, „podniósł głośny, pełen goryczy lament”. Ze łzami szukał skruchy — ale nie własnej, tylko ojca; starał się przekonać Izaaka, by żałował udzielonego błogosławieństwa, by przeprowadził u siebie ‚zmianę usposobienia’. Ezaw nie wyrzucał sobie materialistycznego usposobienia, wskutek którego „sprzedał swoje pierworodztwo”. Żałował jedynie utraty korzyści, jaką to za sobą pociągnęło. Bóg oświadczył: „Jakuba umiłowałem, a Ezawa miałem w nienawiści”. — Rodz. 25:29-34; 27:34; Hebr. 12:16, 17; Rzym. 9:13.

      Proroctwo Ozeasza wyraźnie wskazuje, że Bogu nigdy nie będzie się podobała niestałość w tej sprawie. Czytamy tam o Izraelu, że ‚gdy jest w nieszczęściu, wtedy szuka oblicza Bożego’. Jednakże dowody skruchy ze strony Izraelitów bywały krótkotrwałe. „Miłość wasza podobna do chmur na świtaniu albo do rosy, która prędko znika”. — Oz. 5:15; 6:1-4.

      Następnie słowa z księgi Ozeasza 7:14-16 ujawniają zasadniczy czynnik, którego często brak w przejawach skruchy nawet obecnie: „Nie wołają do mnie z serca swego, gdy wyją na łożach swoich; (...) dla zboża i moszczu zgromadzają się (...). Nawracają się, ale nie do najwyższego” (Gd). Z czysto samolubnych pobudek w ciężkich chwilach „wyli”, błagając o ulżenie, ale gdy ulga nadchodziła, nie wyzyskiwali sposobności do naprawienia i umocnienia więzi z Bogiem przez ściślejsze przestrzeganie Jego wysokich mierników (Jak. 4:3). Ozeasz pisze, że byli „jak łuk zawodny”, którym nigdy nie trafia się do celu (Oz. 7:16; Ps. 78:57). Skrucha ich nie wypływała z głębi serca. — Joela 2:12, 13.

      JAKIE SĄ POBUDKI SZCZEREJ SKRUCHY

      Smutek towarzyszący szczerej skrusze ma zupełnie inne podłoże niż smutek świecki. Występuje tu gorące pragnienie ponownego uzyskania łaski Bożej, wywołane miłością do Niego, która z kolei wypływa z poznania Go, to jest Jego wzniosłych właściwości, oraz sprawiedliwych Jego zamierzeń. Uświadomienie sobie Jego dobroci i wielkoduszności narzuca szczerze żałującemu grzesznikowi dręczące wyrzuty sumienia z powodu niesławy, jaką sprowadził na imię Boże. Miłość bliźniego również odgrywa w tym wypadku swoją rolę. Przykro mu z powodu krzywdy, jaką wyrządził innym, złego przykładu, jaki dał w ten sposób, szkody, jaką wywołał, albo też z powodu ujmy, na jaką naraził opinię ludu Bożego wśród osób postronnych, przez co utrudnił niejednemu człowiekowi rozpoznanie prawdziwego zboru Bożego. Właśnie te czynniki, a nie tylko wstyd, bo występek się wydał, ani obawa przed ewentualną karą, pozwalają zaliczyć danego winowajcę do „skruszonych w sercu” i „złamanych na duchu”. — Ps. 34:19.

      Jednakże skrucha (po grecku metanoia) obejmuje także „zmianę usposobienia”, inaczej mówiąc „zmianę woli”. Jeżeli ma być szczera, musi za sobą pociągać zdecydowane odwrócenie się od złych postępków jako czegoś odrażającego, czegoś, co trzeba wręcz nienawidzić (Ps. 97:10; Rzym. 12:9). Przeciwwagą tego jest natomiast umiłowanie sprawiedliwości, które skłania skruszonego chrześcijanina do powzięcia stanowczej decyzji, by się odtąd ściśle trzymać prawego postępowania. Bez takiego równoczesnego nienawidzenia zła i miłowania sprawiedliwości skrusze brakuje rzeczywistej mocy i nie doprowadza ona do tego, co apostoł Paweł nazwał „Życiem odpowiednim do tej duchowej odmiany” (Dzieje 26:20, Kow). Unaocznia to dobrze zachowanie się króla Roboama. Wpierw upokorzył się na skutek gniewu Bożego, później jednak znowu powrócił do zła. Dlaczego? Ponieważ „nie skłonił swego serca, aby szukać Jahwe”. — 2 Kron. 12:12-14.

      Zbór w Koryncie przejawił ten „smutek, który jest z Boga”. Kiedy apostoł Paweł zganił zbór za tolerowanie w nim człowieka praktykującego zło, Koryntianie szybko na to zareagowali i naprawili sytuację. Zasmucili się nad swoim zaniedbaniem ale nie z samego tylko strachu, gdyż wystąpiło u nich wielkie „spoważnienie, owszem, rozrachunek, owszem, oburzenie” z powodu niesławy, jaką ściągnęło prowadzenie się grzesznika; co więcej, wywołało to u nich „tęsknotę, owszem, gorliwość, owszem, naprawienie zła!” (2 Kor. 7:11, NW). Zatem starsi mogą i dziś oczekiwać czegoś podobnego u osób, które przed nimi okazują skruchę z racji popełnionego zła.

      NIEDOSKONAŁOŚĆ NIE MUSI TŁUMIĆ RADOŚCI

      Grzechy bywają oczywiście różne, cięższe i lżejsze. Prawdopodobnie nie poczuwamy się do żadnego poważnego przestępstwa, jak na przykład nierząd, cudzołóstwo czy kradzież, ale być może uświadamiamy sobie nieraz winę taką jak „wyniosłe oczy” lub ‚kierowanie się względem na osobę’, o czym wiemy, że też bardzo się Bogu nie podoba (Prz. 6:16, 17; Jak. 2:9). A co się tyczy użycia języka, „wszyscy (...) często upadamy”, wypowiadając słowa, które później sami uznajemy za niemądre, nieuprzejme, zbyt szorstkie i niechrześcijańskie (Jak. 3:2, 8-13). Czy zależy nam na tym, by nie nadwerężać swoich dobrych stosunków z Bogiem? Jeżeli tak, to powinniśmy ‚okazać skruchę i zawrócić’, ubiegając się u Niego o przebaczenie.

      Ale skoro nasza niedoskonałość w taki lub inny sposób daje o sobie znać codziennie, czy to oznacza, że powinniśmy ciągle tylko ubolewać nad tym i nieustannie grzęznąć w wyrzutach sumienia? Bynajmniej!

      Przy wyliczaniu owoców świętego ducha Bożego apostoł Paweł zaraz po „miłości” wymienia „radość” (Gal. 5:22). A psalmista pisze: „Jeśli będziesz zważał na winy, Panie — któż się ostoi, Panie?” (Ps. 130:3, Szeruda). Powinniśmy raczej się cieszyć, pamiętając o tym, że „miłosierny jest Jahwe i łaskawy, nieskory do gniewu i bardzo łagodny. (...) Wie On, z czego jesteśmy utworzeni, pamięta, że jesteśmy prochem” (Ps. 103:8-14). Chociaż przewinienia całkiem słusznie wywołują u nas żal, to jednak nie ma potrzeby zadręczać się każdym najmniejszym uchybieniem bądź bezmyślnie wypowiedzianym słowem.

      W każdym razie dostrzeganie własnych błędów powinno w nas wzniecać pokorę i ułatwiać nam przejawianie skromności oraz wczuwanie się w cudze położenie. A gdy wtedy będziemy Boga błagać o przebaczenie naszych codziennych niedociągnięć, nasza modlitwa będzie się Mu podobała. Jeżeli sumiennie kroczymy Jego drogą i stale prosimy w modlitwie, by skierował na nas swe oblicze, możemy naprawdę być szczęśliwi, ufając, że pozostajemy z Nim w dobrych stosunkach. — Filip. 4:4-7.

  • Przystosować się, czy się nie przystosować?
    Strażnica — 1973 | nr 13
    • Przystosować się, czy się nie przystosować?

      Wiadomości interesujące i pożyteczne dla młodzieży

      MŁODY człowiek co chwila staje wobec powyższej kwestii. Wyłania się ona w domu, w szkole, w obcowaniu z innymi przy pracy i przy zabawie.

      Sprawa jest poważna. Przez przystosowanie się lub nieprzystosowanie młodzież kształtuje swoje życie. W znacznym stopniu odbija się to na jej poszukiwaniu szczęścia.

      CO WYWIERA NACISK

      Skąd pochodzi nacisk, aby się przystosować do otoczenia lub sytuacji? Zarówno z zewnątrz, jak i z naszego własnego wnętrza.

      Ludzie, wśród których się obracasz, zarówno starsi, jak i młodzi, codziennie wywierają na ciebie

Publikacje w języku polskim (1960-2027)
Wyloguj
Zaloguj
  • polski
  • Udostępnij
  • Ustawienia
  • Copyright © 2026 Watch Tower Bible and Tract Society of Pennsylvania
  • Warunki użytkowania
  • Polityka prywatności
  • Ustawienia prywatności
  • JW.ORG
  • Zaloguj
Udostępnij