-
Przygotowanie się do nowego porządku BożegoStrażnica — 1973 | nr 1
-
-
jego uczynkami, a przyoblekli nowego, który wciąż się odnawia ku głębszemu poznaniu Boga, według obrazu Tego, który go stworzył”. — Kol. 3:5-10.
Kto więc chce mówić tym nowym językiem, ten musi odrzucić swój poprzedni sposób wyrażania się, złe nawyki i tryb życia, a zastąpić to wszystko „owocami ducha”; tylko pod tym warunkiem będzie się kwalifikował do wyzwolenia i przeniesienia do nowego porządku Bożego (Gal. 5:22, 23). To właśnie są „rzeczy ważniejsze”, o których apostoł pisał, że wymagają dokładnej wiedzy i pełnego rozeznania (Filip. 1:9, 10, NW). Każdego z nas dotyczy wezwanie: „Porzućcie ukształtowanie według tego systemu rzeczy, natomiast przemieńcie się przez przeobrażenie umysłu, abyście się przekonali, co jest dobrą i przyjemną, i doskonałą wolą Boga”. — Rzym. 12:2, NW.
NIE BÓJ SIĘ PRZEDSIĘWZIĄĆ ZMIANY
Zmiany w trybie życia można dokonać nawet w świecie przeżartym przez zepsucie. Bóg zapewnił, że będzie z tymi, którzy się stosują do Jego zasad prawości i uczciwości. Nie musimy się obawiać, że wpędzimy się przez to w biedę i rodziny nasze nie będą miały co jeść. „Sam bowiem powiedział: Nie porzucę cię ani cię nie opuszczę”. — Hebr. 13:5, 6, NP.
Możemy czuć się wolni od strachu, który gnębi świat, gdyż wiemy, że „jeśli Bóg za nami, któż przeciwko nam?” Mojżesz, który w wielu kłopotach przekonał się o ochronie Bożej, mógł zgodnie z prawdą powiedzieć: „Dlatego, że Pan jest ucieczką twoją, Najwyższego zaś uczyniłeś ostoją swoją, nie dosięgnie cię nic złego”. — Rzym. 8:31; Ps. 91:9, 10, NP.
Istnieje jeszcze jedna ważna okoliczność przemawiająca za tym, że można nawet obecnie żyć według mierników Bożych z nadzieją na życie w całkowicie sprawiedliwym, nowym systemie rzeczy. Jest nią fakt, iż Bóg ma na ziemi organizację utworzoną specjalnie w celu pomagania tym, którzy teraz chcą Jemu służyć. Świadkowie Jehowy uznali mierniki i zasady Słowa Bożego. Stosują je w swoim życiu. Zdają sobie sprawę z tego, że urodzili się grzesznikami, tak jak i reszta ludzkości, ale dzięki posługiwaniu się „czystą mową” zmieniają swoją osobowość i jak jeden mąż „ramię przy ramieniu” służą Bogu. — Efez. 4:20-24; Filip. 1:27, 28.
Zgodnie ze swoją obietnicą Bóg wspierał tę grupę ludzi, którzy pochodzą ze wszystkich warstw społecznych, ze wszystkich ras i narodów. Społeczność ta jako całość obejmująca przeszło półtora miliona osób współpracujących z sobą w jedności może śmiało poświadczyć prawdziwość słów króla Dawida: „Byłem młody i zestarzałem się, a nie widziałem, żeby sprawiedliwy był opuszczony, ani potomków jego żebrzących chleba” (Ps. 37:25, NP). Świadkowie Jehowy są również ludem szczęśliwym. Szczęście ich przyciąga uwagę innych, którzy się przyłączają do ich szeregów. Chociaż systemy religijne nominalnego chrześcijaństwa marnieją, to świadkowie Jehowy, którzy szczerze praktykują prawdziwy chrystianizm, wzrastają liczebnie w jedności i pokoju. Dają dowody, że są ludem przygotowującym się do życia w nowym porządku Bożym.
-
-
Pytania czytelnikówStrażnica — 1973 | nr 1
-
-
Pytania czytelników
● Jaką „bojaźń” wypiera doskonała miłość w myśl tego, co czytamy w Liście 1 Jana 4:18? — C.A.
Apostoł Jan pisze: „Nie ma bojaźni w miłości, ale miłość doskonała odrzuca bojaźń, ponieważ bojaźń sprawia powściągliwość. Istotnie, kim włada bojaźń, ten nie jest jeszcze doskonały w miłości”. — 1 Jana 4:18, NW.
Wspomniana tu bojaźń to uczucie, które powstrzymuje człowieka od swobodnego wypowiadania się w modlitwie do Boga. Z kontekstu wynika wyraźnie, że Jan omawia tutaj temat „swobody mowy” (1 Jana 4:17, NW). Nie chodzi mu jednak o swobodne wypowiadanie się podczas głoszenia dobrej nowiny, ale o „swobodę mowy względem Boga”. — 1 Jana 3:19-21, NW; porównaj z tym List do Hebrajczyków 10:19-22.
Człowiek, u którego w pełni dochodzi do głosu miłość Boża, może z ufnością przystępować do swego niebiańskiego Ojca, bo ‚serce go nie oskarża’, jak byłoby w wypadku, gdyby był obłudnikiem lub utracił uznanie Boga. Wie, że szczerze stara się zachowywać przykazania Boże, a zatem czyni to, co się podoba jego Ojcu (1 Jana 3:21, 22). Stąd też potrafi swobodnie się wypowiadać w swoich prośbach do Jehowy. Nie czuje się tak, jak gdyby Bóg wyznaczył mu swego rodzaju ‚okres próbny’ i nałożył pewne ograniczenia ustalające zakres tego, co może mówić lub o co wolno mu prosić (Zobacz księgę Liczb 12:10-15; Joba 40:1-5 [39:34-38, Gd]; Lamentacje 3:40-44; 1 Piotra 3:7). Nie powstrzymuje go chorobliwy lęk; nie dręczy go żadna ciemna plama na sumieniu, która by przemawiała przeciwko niemu. — Zobacz List do Hebrajczyków 10:26, 27, 31.
Dziecko nie czuje się w najmniejszym stopniu zakłopotane ani nie boi się prosić o coś kochających je rodziców, gdyż jest przekonane, że zawsze są zainteresowani jego potrzebami i jego szczęściem; podobnie chrześcijanie, którzy w pełni rozwinęli w sobie miłość, są pewni, „że wysłuchuje On wszystkich naszych próśb zgodnych z Jego wolą. A jeśli wiemy, że wysłuchuje wszystkich naszych próśb, pewni jesteśmy również posiadania tego, o cośmy Go prosili”. — 1 Jana 5:14, 15.
Zatem omawiana miłość doskonała nie usuwa wszelkiej bojaźni. Nie wypiera kornej, synowskiej bojaźni przed Bogiem, zrodzonej z głębokiego szacunku dla Jego stanowiska, potęgi i sprawiedliwości (Ps. 111:9, 10; Hebr. 11:7). Nie odrzuca też normalnej bojaźni, która skłania do unikania niebezpieczeństwa, gdzie tylko to możliwe, a tym samym do ochrony własnej osoby i swego życia; nie eliminuje lęku, jaki się pojawia przy otrzymaniu nagłego ostrzeżenia. — Porównaj z tym List 2 do Koryntian 11:32, 33; księgę Joba 37:1-4; Habakuka 3:16, 18.
Właściwe zrozumienie tekstu Listu 1 Jana 4:18 bardzo nas wzbogaca duchowo. Werset ten wyjawia, jak uprzywilejowana więź może łączyć chrześcijanina z jego chwalebnym Stworzycielem. Zachęca nas do otwierania swych serc w modlitwie do Boga; zamiast formalistycznego i mechanicznego odmawiania modlitw powinniśmy szczerze dawać wyraz naszym uczuciom, potrzebom, naszej trosce o innych, nadziei oraz naszej miłości do Niego.
Nie należy też sądzić, że dojście do stanu, w którym będziemy ‚doskonali w miłości’, jest celem niemalże nieosiągalnym. Doskonałość rzadko kiedy trzeba pojmować w sensie absolutnym; zwykle chodzi o doskonałość względną. Apostoł Paweł napisał swego czasu do chrześcijan w Koryncie: „Nie stawajcie się małymi dziećmi w rozumowaniu, (...) w rozumowaniu stańcie się ludźmi w pełni dorosłymi”; nie stawiał on im wtedy przed oczy celu nieosiągalnego dla nikogo w całym zborze (1 Kor. 14:20, NW). Greckie słowo oddane w tym tekście przez wyrażenie „w pełni dorośli” (teleioi), to ten sam wyraz w rodzaju męskim, co jego żeńska odmiana (teleia) użyta przez Jana w Liście 1 Jana 4:18 i przetłumaczona tu „doskonała”. Kiedy więc mówimy, iż ktoś jest „doskonały w miłości”, oznacza to, że miłość Boża wyrosła u niego poza stan połowiczny, nierozwinięty, i wypełnia całe jego serce oraz pobudza go do pełnienia woli Bożej z całej duszy.
-