-
Pomaganie dziecku w nabywaniu mądrości BożejStrażnica — 1987 | nr 8
-
-
NIEDOPATRZENIE
Będąc małym dzieckiem Jezus podczas tych dorocznych wypraw do stołecznego miasta Jeruzalem niewątpliwie trzymał się rodziców. Kiedy trochę podrósł, korzystał zapewne z nieco większej swobody. Jako dwunastolatek był w wieku, który w oczach Żydów uchodził u chłopców za przełomowy na drodze do dojrzałości. Może właśnie dlatego Józef z rodziną nie zwrócili uwagi na jego nieobecność, gdy po skończonym święcie opuszczali Jeruzalem, powracając do domu. W Biblii czytamy: „Ale gdy wracali, chłopiec Jezus został w Jeruzalem, a rodzice tego nie zauważyli. Myśląc, że jest w gromadzie podróżnych, uszli dzień drogi, po czym zaczęli go poszukiwać wśród krewnych i znajomych” (Łuk. 2:43, 44).
Zarówno dzieci, jak i rodzice dostrzegą może w tym sprawozdaniu coś, co wcale nie jest im obce. Pamiętajmy jednak o pewnej różnicy: Otóż Jezus był doskonały. Posłusznie podporządkowywał się Józefowi i Marii, toteż jest nie do pomyślenia, by nie posłuchał tego, co było uzgodnione (Łuk. 2:52). O wiele bardziej prawdopodobne jest, że czegoś nie dopowiedziano. Rodzice przypuszczali, że znajduje się w grupie krewnych i znajomych (Łuk. 2:44). Nietrudno sobie wyobrazić, iż w krzątaninie towarzyszącej przygotowaniom do podróży zajęli się przede wszystkim młodszymi dziećmi sądząc, że najstarszy syn jest gdzieś w pobliżu.
Natomiast Jezus najwidoczniej myślał, że rodzice wiedzą, gdzie przebywa. Wynika to z jego późniejszej odpowiedzi. „Dlaczego mnie szukaliście? Czy nie wiedzieliście, że muszę być w domu Ojca mego?” Słowa te nie były objawem braku szacunku. Wyrażały jedynie zaskoczenie faktem, iż nie zorientowali się, gdzie go znaleźć. Powstało typowe nieporozumienie, dobrze znane wielu rodzicom, mającym dorastające dzieci (Łuk. 2:49).
Pomyśl, jak bardzo martwili się Józef z Marią, gdy pod koniec pierwszego dnia stwierdzili, że Jezusa nie ma. Wyobraź sobie, jak musiał wzrastać ich niepokój, kiedy przez dwa następne dni poszukiwali go w Jeruzalem. W tak krytycznej sytuacji okazało się jednak, że trud, jaki włożyli w jego szkolenie, nie poszedł na marne. Jezus nie wpadł w złe towarzystwo. Nie przyniósł im wstydu.
-
-
Pomaganie dziecku w nabywaniu mądrości BożejStrażnica — 1987 | nr 8
-
-
W sprawozdaniu ewangelicznym czytamy jednak, że co roku udawali się tam rodzice Jezusa. Józef zabierał Marię i prawdopodobnie resztę rodziny w ponad 100-kilometrową podróż do Jeruzalem na tę radosną uroczystość (Powt. Pr. 16:6, 11). Leżało to w ich zwyczaju, było częścią składową ich życia. Co więcej, nie robili tego jedynie na pokaz, lecz przebywali w mieście przez wszystkie dni święta (Łuk. 2:42, 43).
-