BIBLIOTEKA INTERNETOWA Strażnicy
BIBLIOTEKA INTERNETOWA
Strażnicy
polski
  • BIBLIA
  • PUBLIKACJE
  • ZEBRANIA
  • Naprzód w służbie Jehowy
    Strażnica — 1969 | nr 2
    • Niemczech. Książka ta zostaje wydana w języku niemieckim pod tytułem Kreuzzug gegen das Christentum, po czym ukazuje się także w języku francuskim i polskim (pt. Krucjata przeciwko chrześcijaństwu).

      Latem roku 1940 brat Harbeck wyjeżdża do Ameryki, ale wziąć udział w kongresie świadków Jehowy w Detroit. Poprzednio był on delegowany przez Towarzystwo ze Stanów Zjednoczonych do Szwajcarii, i teraz okazało się, że nie będzie mógł tu powrócić. W tej sytuacji brat Rutherford mianuje mnie sługą oddziału.

      Ponieważ z chwilą wybuchu drugiej wojny światowej wielu braci otwarcie dało wyraz swemu stanowisku wobec kwestii neutralności, władze zaczynają dopatrywać się w nas zorganizowanego ruchu antymilitarystycznego. Pewnego lipcowego dnia roku 1940 do naszego biura wkracza oddział żołnierzy, którzy przeprowadzają ścisłą rewizję. Parę dni później podjeżdża wojskowy samochód ciężarowy i zabiera wszelką naszą literaturę, aby poddać ją przeanalizowaniu w placówce cenzury wojskowej. Władze spodziewają się znalezienia w niej choćby jednego zdania, które by mogło posłuży za dowód, że Towarzystwo nawołuje do odmowy pełnienia służby wojskowej. Nie czekając na wyniki śledztwa, dowództwo armii zarządza poddanie cenzurze wydawania Strażnicy na terenie Szwajcarii. Nie możemy się na to zgodzić i wolimy zaprzestać oficjalnego publikowania tego czasopisma.

      Mimo przerwania łączności z głównym biurem Towarzystwa Strażnica w Brooklynie udaje nam się po pewnym czasie nawiązać kontakty ze Szwecją i odtąd regularnie otrzymujemy stamtąd Strażnicę w języku szwedzkim. Siostra Alice Berner z berneńskiego Domu Betel podejmuje się nauki tego języka. Jehowa błogosławi jej wysiłkom, co umożliwia nam dalsze zaopatrywanie wszystkich zborów w pokarm duchowy.

      Władze podejmują przeciw nam jeszcze inne kroki. Któregoś dnia o ustalonej godzinie znienacka przeprowadzają rewizję w domach wielu sług zborów i konfiskują wszelkie napotykane zapasy literatury. Prócz tego nasze zebrania zostają poddane nadzorowi policji; nawet na uroczystość Pamiątki przybywa cywilny detektyw. Korespondencja napływająca do biura oddziału podlega kontroli, a mnie osobiście funkcjonariusze rządowi raz po razu wzywają na długie przesłuchania.

      W końcu wytacza się nam procesy. Jeden ze współpracowników biura, brat Ruetimann, zostaje postawiony w stan oskarżenia za odmowę złożenia przysięgi wojskowej. Mnie zarzuca się popełnienie czterech przestępstw, przy czym któryś z zarzutów brzmi: „podkopywanie dyscypliny wojskowej”, a inny: „pogwałcenie zakazu szerzenia propagandy antypaństwowej”. Upływają prawie dwa lata do czasu rozprawy sądowej, która odbywa się w dniach 23 i 24 listopada 1942 roku. Przebieg jej chwilami jest burzliwy.

      Nazajutrz sąd ogłasza wyrok. Brat Ruetimann jest skazany na 3 miesiące pobytu w areszcie państwowym i pozbawienie niektórych praw obywatelskich; karę aresztu odsiaduje. Dla mnie przewidziano dwa lata więzienia. Nasz obrońca jednak wnosi natychmiast odwołanie i dnia 16 kwietnia 1943 roku sąd apelacyjny wydaje orzeczenie zmieniające mój wyrok na jeden rok robót karnych w zawieszeniu i pozbawienie niektórych honorowych praw obywatelskich na okres lat pięciu.

      Wynik tego procesu okazuje się korzystny, udaje się nam bowiem uniknąć obłożenia zakazem całego dzieła.

      OKRES POWOJENNY

      Wreszcie druga wojna światowa w Europie dobiegła końca. Jakaż masa listów z krajów sąsiednich napływa do naszego biura na skutek wiadomości, że w Szwajcarii dzieło nie uległo dezorganizacji! Już dawniej brat N. H. Knorr, nowy prezes Towarzystwa napisał do mnie; byśmy wszelkimi siłami starali się utrzymać ciągłość dzieła w naszym kraju, aby po zakończeniu wojny szybko można było nawiązać kontakty z braćmi na całym kontynencie. A teraz wielkim naszym przywilejem jest udzielanie im jak gdyby „pierwszej pomocy”. Potem w grudniu 1945 roku przeżywamy ogromną radość, mogąc powitać u siebie brata Knorra i jego sekretarza, Miltona Henschela. Są to dni szczególnych błogosławieństw i ważnych postanowień. Brat Knorr pozostawia nam wskazówki co do dalszego prowadzenia dzieła.

      Lato 1950 roku przynosi dla mnie, jak również dla kilku współpracowników, uwieńczenie długich lat naszej dotychczasowej służby: otrzymujemy zaproszenie do udziału w wielkim kongresie na stadionie „Yankee” w Nowym Jorku. A w roku 1953 mam przywilej uczestniczenia w drugim wielkim zgromadzeniu na stadionie „Yankee”. Nigdy nie zapomnę przejmującego wrażenia, które odniosłem, gdy w dniu otwarcia patrzałem, jak ten ogromny obiekt napełnia się nieprzebranymi rzeszami aż do ostatnich granic, przy czym tysiące dalszych uczestników musiało się ulokować w namiotach ustawionych w pobliżu. Jakaż potężna demonstracja niezmożonego ducha Jehowy!

      Od roku 1953 ciężar odpowiedzialności stał się dla mnie lżejszy, ponieważ został włożony na młodsze barki; osiągnąłem już przecież jesienne lata swego życia. Obecnie przekroczyłem grubo siedemdziesiąty piąty rok i mam za sobą pięćdziesiąt lat pracy w służbie Jehowy. Wdzięczny jestem Bogu za nieugięte wytrwanie w prawdzie, bo wiem, że właśnie On zawsze udzielał mi swego wsparcia. Dzięki niezasłużonej Jego życzliwości w dalszym ciągu jestem członkiem Rodziny Betel przy szwajcarskim biurze oddziału Towarzystwa. Przynależność do tego szczęśliwego grona pracowników i możność dalszego pełnego angażowania się w przydzielone zadanie jest przywilejem, który głęboko sobie cenię. Jakże błogosławieni są ci, którzy prą naprzód we wspaniałej służbie Jehowy!

  • Misjonarze zachęceni do odzwierciedlania zbożnych przymiotów
    Strażnica — 1969 | nr 2
    • Misjonarze zachęceni do odzwierciedlania zbożnych przymiotów

      „CO WIDZISZ, kiedy się przeglądasz w lustrze?” Pytanie to trafnie ujmowało temat przemówienia, które rankiem 8 września ubiegłego roku wygłosił prezes Towarzystwa Strażnica, N. H. Knorr, z okazji zakończenia nauki czterdziestej szóstej klasy Galaad — Biblijnej Szkoły wspomnianego Towarzystwa w Nowym Jorku.

      Podniósłszy duże zwierciadło, prezes rzucił słuchaczom zebranym w liczbie 2045 osób pytanie, co właściwie można zobaczyć, przeglądając się w lustrze. Oczywiście swoje odbicie. Jest to jednak tylko odbicie fizycznej postaci człowieka, zewnętrznego, powierzchownego jego wyglądu. Nie ukazuje ono, czym dana osoba jest naprawdę we wnętrzu swego jestestwa.

      Następnie prezes podniósł otwartą Biblię i zapytał: „A co widzisz, gdy się przeglądasz w tym lustrze?” Czy człowiek może zobaczyć siebie, zajrzawszy do tej Księgi? Czytając Biblię słuchamy, jak do nas przemawia Jehowa Bóg. Dzięki temu możemy zobaczyć, co Jehowa od nas wymaga, i sprawdzić, jak w rzeczywistości wyglądamy w porównaniu z miernikami Bożymi. Ileż lepiej chrześcijanin może obejrzeć siebie, gdy zagląda do Słowa Bożego, niż wtedy, gdy patrzy w literalne lustro! Obecni zrozumieli to świetne unaocznienie.

      Na podstawie pierwszego rozdziału księgi Jakuba mówca wykazał, że jeżeli ktoś jest tylko słuchaczem Słowa Bożego, a nie jego wykonawcą, „to jest podobny do człowieka, który w zwierciadle przygląda się swemu naturalnemu obliczu; bo przypatrzył się sobie i odszedł, i zaraz zapomniał, jakim jest”. (Wiersze 23, 24) Ten jednak, kto nieustannie zagląda do doskonałego prawa Bożego, i sobie bierze do serca jego rady, zmieni swą osobowość, by dostosować ją do tegoż prawa Bożego. Wtedy człowiek ten „nie jest słuchaczem, który zapomina, lecz wykonawcą; ten błogosławiony [szczęśliwy, NW] będzie w działaniu swoim”. — Wiersz 25.

      Rada ta była szczególnie stosowna dla dziewięćdziesięciu dziewięciu misjonarzy, którzy pobrawszy naukę w Szkole Galaad mieli teraz być rozesłani do

Publikacje w języku polskim (1960-2027)
Wyloguj
Zaloguj
  • polski
  • Udostępnij
  • Ustawienia
  • Copyright © 2026 Watch Tower Bible and Tract Society of Pennsylvania
  • Warunki użytkowania
  • Polityka prywatności
  • Ustawienia prywatności
  • JW.ORG
  • Zaloguj
Udostępnij